|
Wyścig zaczynał się na suchym, ale prognozy przewidywały deszcz po 8 minutach. Tymczasem zaczęło padać już na pierwszym kółku i mieliśmy niesamowity start.
Webber zaspał i spadł aż na siódme miejsce. Kubica wyszedł na drugie miejsce, a za nim znalazł się Button. Polak był ostro atakowany przez Jensona, a potem okazało się, że najwięcej deszczu spadło na ostatniej szykanie. Robert i Jenson pojechali tam prosto - ale tak samo zrobiła niemal cała czołówka! Barrichello walnął w Alonso, po 7 kilometrach kończąc swoje 300 GP.
Robert po kolejnym wyjeździe na pobocze spadł jednak za Buttona, ale jeszcze obronił się przed Vettelem. A wtedy ogłoszono neutralizację. Kilku kierowców zjechało po przejściówki, a Alonso zrobił to natychmiast po swojej kolizji.
Po restarcie Kubica za szeroko pojechał na La Source, spadając na czwartą pozycję, za Vettela. Prowadzili Hamilton i Button a za Polakiem podążali Webber, Massa, Sutil, Hulkenberg, Liuzzi i Rosberg. Alonso przegrał na oponiarskiej ruletce - musiał wrócić po slicki. Na razie było sucho. Senna wykonał piruet, a potem musiał wycofać się z wyścigu.
Alonso wyprzedzał jednego rywala za drugim, ale i tak był 15. Kubica trzymał się blisko Vettela, ale Webber także pilnował Polaka. Wszystkich spowalniał Button, mający uszkodzone skrzydło po walce z Kubicą w pierwszym zakręcie. Pietrow wyprzedził Rosberga, po chwili z okazji skorzystał także Schumacher i Nico po kolizji z zespołowym kolegą uszkodził przednie skrzydło. Pietrow był już 10.
Na połowę wyścigu zapowiadano kolejne krótkie opady - czyli prawdopodobnie bez konieczności wymiany gum. W 36 minucie zniecierpliwiony Vettel zaatakował Buttona na ostatniej szykanie, wpadł w poślizg na hamowaniu - i uderzy w McLarena, eliminując Brytyjczyka z wyścigu. Kubica był 2!
Robert wcisnął gaz i zaczął gonić Hamiltona, który miał ponad 10 sekund przewagi. Zaalarmowany przez inżyniera Lewis też jednak trochę przyśpieszył. Webber nie mógł utrzymać tempa Polaka.
Vettel, który po naprawach pojechał dalej, dostał karę przejazdu przez boksy za spowodowanie kolizji. Między 22 a 24 okrążeniem czołowa czwórka odbyła postoje i zachowana została kolejność Hamilton - Kubica - Webber - Massa. Wszyscy założyli twarde slicki, gdyż tylko lekko mżyło. Vettel znowu był w garażu - po złapaniu kapcia.
Kilka minut po 15 zaczęło lać. Tył stawki od razu ruszył do boksów po mediaty, czołowa czwórka czekała dłużej. Hamilton mógł za to drogo zapłacić, gdyż wjechał w żwir, ale spora przewaga nad Kubicą pozwoliła mu uratować prowadzenie. Robert Kubica popełni błąd, krzywo wjechał na swoje stanowisko, tracąc w boksach drugie miejsce na rzecz Webbera.
Fernando Alonso, który liczył na kilka punktów, rozbił się na 38 okrążeniu. Wyjechał samochód bezpieczeństwa - akurat w chwili, gdy zaczęła się największa ulewa. Kierowcy przeczekali ją za safety carem i oszczędzili sobie kolejnej wycieczki do boksów po pełne deszczówki.
Restart nastąpił cztery okrążenia przed końcem. Hamilton popełnił mały błąd na Rivage, lecz Webber nie mógł wykorzystać szansy. Rosberg za to ograł Kobayashiego i Schumachera, awansując z 8 na 6 pozycję. Trulli obrócił się na Pouhon, tracąc 15 miejsce.
Po ponad 90 minutach wielkich emocji Lewis Hamilton przeciął linię mety jako zwycięzca GP Belgii i nowy lider punktacji. Webber był drugi zaś Robert Kubica po trzech pechowych wyścigach powrócił do czołówki, stając na najniższym stopniu podium. Kolejne pozycje zajęli Massa, Sutil, Rosberg, Schumacher i Kobayashi. Vettel nie zdobył punktów, podobnie jak Button i Alonso.
|